Starożytne miasta – Teotihuacán

W Meksyku nie ograniczaliśmy się tylko i wyłącznie do nurkowania (i jedzenia :D). Zwiedzaliśmy też starożytne miasta Majów i Azteków.

Drugiego dnia wyruszyliśmy na wycieczkę do Teotihuacán – największego starożytnego miasta w środkowym Meksyku.

w drodze

Zabrała nas tam Mildred, dzięki której nasza wycieczka była intensywnie merytoryczna 😉

Teotihuacán nie zostało założone przez Azteków tylko przez inne starożytne plemię, którego nazwa nie jest znana, ponieważ nie zachowały się żadne zapisy z tamtego okresu (to Mildred). Lud ten opuścił miasto z nieznanych przyczyn, a Aztekowie przybyli tu dopiero w XIII wieku i to oni nadali miastu nazwę Teotihuacán, „miejsce, w którym ludzie stają się bogami”.

Dlaczegooo? (to zaciekawiona ja)

Według legendy to tu zaczęła się epoka Piątego Słońca. Cztery poprzednie epoki kończyły się wyginięciem rodzaju ludzkiego. Bogowie chcieli stworzyć człowieka od nowa i w tym celu oddali swoją własną krew. A więc ludzie powstali dzięki ofierze bogów i w piątej epoce razem z nimi zamieszkują ziemię.

Ciekawe. Już nie mogę się doczekać widoku piramid 😀

Zanim jednak udaliśmy się na zwiedzanie miasta, spędziliśmy kilka chwil z potomkami ludu Teotihuacán i Azteków, którzy z ogromnym zaangażowaniem i szacunkiem dla tradycji opisywali nam właściwości el maguey, czyli agawy Agave salmiana (nie, nie tej niebieskiej, z której soku produkowana jest tequila).  W starożytnym Meksyku maguey była uważana za świętą roślinę i miała mnóstwo różnorakich zastosowań.

Ten gatunek agawy znany jest mieszkańcom Meksyku już od 3 tysięcy lat, a jego „dary” wykorzystywane są do dziś (to Pan Przewodnik)

mguey

Maguey musi rosnąć ok. 7 lat zanim można wyciąć z niej serce. Po tym zabiegu roślina daje 4l soku dziennie nieprzerwanie przez 8 miesięcy!

Po 24h fermentacji z soku powstaje pulque, czyli niskoprocentowy napój alkoholowy.

To powiedziawszy, Pan Przewodnik skinął na swojego pomocnika, który podał nam tacę pełną małych kubeczków pulque.

Poczęstowano nas też tequilą, ale zanim to nastąpiło:

Wiecie jak prawidłowo pić tequilę? (to podchwytliwie pyta Pan Przewodnik)

I tu posypały się różne propozycje, łącznie ze zlizywaniem soli z dłoni. Nie zadowoliły jednak naszego znawcy 😉

Bierzecie limonkę, posypujecie ją solą, wyciskacie sok do ust, ale nie połykacie! Bierzecie łyk tequili i mieszacie językiem sok z limonki z alkoholem, dopiero potem przełykacie.

Ahaaaa, no tego to nikt z nas nie wiedział… Próbujemy zatem 😉 Ja i tak nie lubię alkoholu, więc wszystko mi jedno, ale achy i ochy chłopaków  wskazują na to, że zauważyli różnicę 😀

limonka

Wracając do agawy, oprócz soku, Indianie wykorzystują też włókna tej rośliny. Wyrabiają z nich odzież, obrusy, maty i worki.

Włókna maguey są trwalsze niż nylon. Wykorzystywano je do budowy domów i mostów. Służyły one także do zszywania ran – włókna pokryte są antyseptycznym płynem, więc od razu odkażały ranę. A jako igłę wykorzystywano sterylny ostry kolec, którym zakończone są  liście. Przekłuwano nim również uszy i języki. A to jeszcze nie koniec zastosowań maguey – warstwy liści agawy tworzą naturalny papier. El moguey to nasz skarb.

 

agwawa1

Oprócz agawy Pan Przewodnik pokazał nam również inne skarby – wyroby z obsydianu, którego złoża znajdują się w Teotihuacán. Aztekowie i Majowie wykorzystywali go do wyrobu noży i grotów strzał. Czarny, oliwkowy, złocisty! Gdybym nie znosiła wszelkiego rodzaju figurek (to chyba trauma po podstawówce, kiedy to dzieciaki dawały sobie w prezencie słoniki z pseudo-porcelany), to może nawet bym coś zakupiła 😉

obsydian2

Przepełnieni wiedzą, zmierzamy ku piramidom. Już z daleka widać ogromną Piramidę Słońca, jedną z największych piramid Mezoameryki. Kiedyś miała ona 75 m wysokości i była trzecią najwyższą piramidą na świecie. Niestety wierzchołek piramidy wraz ze stojącą na nim świątynią uległy zniszczeniu. Obecnie wysokość Piramidy Słońca to 65,5 m, które to pokonamy wdrapując się na 246 kamiennych stopni 😀

mee

słonce

Ale ale! Samo wchodzenie to dla nas za mało – będziemy robić „pajki” (dla niewtajemniczonych: pike – w uproszczeniu ćwiczenie na mięśnie brzucha, w którym unosimy biodra do góry, opierając się na przedramionach albo wyprostowanych rękach, stopy opierając na piłce albo umieszczając je w strzemionach taśm TRX)

pike

Rafał się ucieszy (to Ola; Rałał = trener)

Rafał nigdy nie zobaczył naszych zdjęć, ale ufam, że by się ucieszył 😀

A tak serio, to czasem stopnie były na tyle wąskie i strome, że trzeba było pomagać sobie rękami.

 

view

Dopiero z góry widać, jak duże było Teotihuacán. Zbudowano je na planie ludzkiego ciała. W czasach swojej największej świetności, czyli w pierwszej połowie I w. n.e., powierzchnia miasta wynosiła ok. 30 km2 (teraz jedynie 5km2), a liczba ludności sięgała 150 000! Teotihuacán było wtedy szóstym największym miastem na świecie.

Schodzenie po wąskich stromych stopniach okazało się nie lada wyzwaniem, w niektórych momentach musieliśmy trzymać się kabli pełniących funkcję poręczy.

Ja się więcej nie wspinam (to zmęczony Krzysiek, który kategorycznie odmówił wejścia na kolejną piramidę)

Ale to jedyna taka okazja!!! Raczej nie przyjedziesz tu kolejny raz!

Już na jedną wszedłem i starczy. Co tam może być innego…

Widok! I sam fakt, że będziemy wchodzić na budowlę powstałą ponad 1 800 lat temu!

Krzysiek nie dał się jednak przekonać. Będzie czekał na nas, kryjąc się w cieniu – słońce się rozkręca!

Aleją Zmarłych dochodzimy do Piramidy Księżyca, nieco niższej, bo mającej 43 m wysokości, ale nie mniej imponującej. Zbudowano ją ku czci Wielkiej Bogini Teotihuacán – patronki ziemi, wody, płodności i życia.

moon

sol

view3

Po tych stopniach kiedyś lała się krew (to Darek).

Rzeczywiście –  zarówno Piramida Słońca jak i Księżyca były miejscem, gdzie składano ofiary z ludzi. Aztekowie wierzyli, że słońce – aby móc poruszać się po niebie – musi być karmione ludzką krwią i bijącymi sercami. Bycie ofiarą stanowiło zaszczyt, gdyż po śmierci można było dołączyć do orszaku boga. Dlatego też ofiarami często byli wojownicy, którzy chcieli okryć się chwałą lub jeńcy wojenni, którzy nie mieli za bardzo wyboru…

Aztekowie składali również ofiary bogu deszczu – ten jednak był bardzo wybredny i gardził krwią wojowników. Tlaloc chciał dzieci. W ofierze składano mu więc chore niemowlęta, których łzy miały sprowadzać deszcz.

Pod obiema budowlami archeolodzy odkryli też tunele i komory/grobowce, w których odnaleziono szczątki ludzi złożonych w ofierze bogom oraz różnego rodzaju artefakty, np. biżuterię, figurki z obsydianu czy groty strzał.

pant.

mural

Mildred powiedziała nam, że Piramida Słońca i Księżyca nie były wykorzystywane jako miejsce pochówku. Co innego Świątynia Pierzastego Węża.

Kiedyś czerwono-zielona, ozdobiona wspaniale zachowanymi rzeźbami węży zrobiła na mnie największe wrażenie.

snake

snake1

Archeolodzy odkryli tu podziemny korytarz zakończony trzema zamkniętymi komorami (to wyjaśnia Mildred). Możliwe że spoczywa tam aztecki wódz albo może ktoś z plemienia Teotihuacán. Z kolei w innej komorze, 60 m pod piramidą odkryto złoża rtęci, szczątki jaguara i liczne przedmioty, np. statuetki i biżuterię z jadeitu.

Jakie to fascynujące!!! Od dziecka uwielbiałam starożytne cywilizacje. W podstawówce byłam na śmierć zakochana w Starożytnym Egipcie i był to cel numer jedne moich planowanych zagranicznych podróży (w liceum, gdy dowiedziałam się, że piramidy w Gizie sąsiadują z ruchliwą ulicą i blokowiskiem, czar prysł). Nie sądziłam, że pierwszymi piramidami, jakie zobaczę, będą te w Teotihuacán, a nie np. Piramida Cheopsa…

Teraz Egipt będzie musiał jeszcze długo poczekać, bo w planach mam Hiszpanię, Tajlandię, Japonię, Gruzję, no i trekking w Patagonii!

A tymczasem ruszamy do kolejnego starożytnego miasta – Tulum 🙂

 

kaktus

Meksyk – Mexico City

Szkocja – Glasgow

Islandia – informacje praktyczne