Meksyk – cenotes

W końcu nadszedł moment, na który wszyscy czekali od początku wyprawy – jedziemy nurkować!

A nurkowanie czeka nas nie byle jakie, bo będziemy mieli okazję zanurzyć się w krystalicznych wodach cenot!

Biorąc pod uwagę fakt, że dotychczas moim największym wyczynem było nurkowanie w jeziorze Płotki w Pile, gdzie widoczność nie przekraczała 2 metrów, jestem niezwykle podekscytowana!

Cenoty to studnie krasowe zalane słodką wodą, w których widoczność dochodzi do kilkudziesięciu metrów, ponieważ woda została przefiltrowana przez podłoże wapienne. Cenoty na Jukatanie w Meksyku powstały prawdopodobnie na skutek uderzenia meteorytu. Temperatura wody wynosi w nich 23-25°C 🙂

cenotes

Samo słowo cenote pochodzi z języka majańskiejgo (ts’onot) i oznacza miejsce z dostępem do wód gruntowych. Majowie budowali swoje miasta w pobliżu cenot, które służyły im nie tylko jako źródło wody pitnej, ale również miejsce składania ofiar bogu wody, deszczu, burz i roślinności – Chacowi. Niestety ofiarami były najpiękniejsze dziewice, cóż za strata…

Cenoty tworzą podziemne systemy korytarzy, komnat i jaskiń, których długość może wynosić nawet 250 km! Takich cenot nie ma nigdzie indziej na świecie. Niezły przeskok po Płotkach 😛

Będziemy nurkować w tych w okolicy Tulum – miasta Majów z rajską plażą i ruinami świątyń tuż pod nosem 🙂

tulum1

tulum2

Tulum 3

tulum4

Oczywiście samodzielne nurkowanie w cenotach jest wykluczone. Potrzebujemy wykwalifikowanego nurka jaskiniowego, który dobrze zna teren i nas poprowadzi. Bywały tu już przypadki śmierci (nawet instruktorów!), kiedy nierozważni nurkowie gubili się w podziemnych korytarzach i niestety już nie wypływali.

Szczęście mieliśmy niesamowite, bo naszymi przewodnikami zostali Gosia, rodem z Wałbrzycha, i Teksańczyk Jeff z bazy nurkowej Tulum Scuba Diving.

Fantastyczni ludzie, a przy tym baaaaaaaaardzo profesjonalni nurkowie, oboje ze specjalizacją jaskiniową.

Uważajcie na psy, lubią skakać na ludzi (to Gosia, gdy już zbliżaliśmy się do ich domu, na parterze którego znajduje się baza nurkowa)

Jakie słodziaki!!! (to ja, wiadomo 😀 ) Ile ich macie???

Cztery. Beksa, D’Artagnian, Sunia i Zotz.

Zotz?

To z majańskiego „nietoperz”

zotz

Coś w tym jest 😉

A Sunia to niezły pieszczoch 🙂

sunia

psiaki

Po wygłaskaniu psiaków czas na odprawę.

Dziś nurkujemy w dwóch cenotach, Dos Ojos (to Gosia), co po hiszpańsku oznacza „dwoje oczu”.  Są one częścią systemu Dos Ojos o długości 82 km. Będziemy na głębokości 7-9 m. Temperatura wody ok. 23-25°C.

Będziemy wpływać do podwodnych jaskiń i korytarzy, gdzie jest zupełnie ciemno, dlatego bierzemy ze sobą latarki. Czy ktoś z Was ma klaustrofobię?

Eee, nieee…. (to my zbiorowo)

Niektórzy dowiadują się, że mają klaustrofobię właśnie w podwodnych jaskiniach 😉 Nasze nurkowanie będzie nurkowaniem kawernowym. To znaczy, że wypłynięcie na otwartą wodę z dowolnego miejsca zajmie nam nie dłużej niż 2 minuty. Ale będziemy oczywiście w korytarzach i jaskiniach, gdzie nie ma bezpośredniego połączenia z wodą otwartą.

Co zobaczymy? Piękne formacje skalne, stalaktyty, stalagmity, które narastały setki lat. Ważne jest tu utrzymywanie dobrej pływalności, żeby nie uderzać głową o strop.

Chryste Panie… to ja na bank wyląduję na stalagmicie, w Płotkach nie było stalagmitów… były co prawda dinozaury, na które wpadałam, ale wizja nadziania się na kawał skały nie jest zachęcająca…

I pamiętajcie, że w cenotach pływamy żabką, żeby nie wzbudzać tumanów piasku i nie przesłaniać innym widoku.

A to mi akurat dobrze wychodzi 😀

Zatem jedziemy, furę mamy wypasioną 😀

car

butle

Echh, taką butlę będę musiała dźwigać na plecach, już mi ciężko :/ Aaaa, i jeszcze pas z ołowiem…

DCIM100GOPRO

Ale czego się nie robi dla niezapomnianych wrażeń!

Wrażenie nr 1

DCIM100GOPRO

Grota nietoperzy! Będziemy tam w środku! Tylko dopłyniemy podziemnym korytarzem z innego miejsca. Wow 😀

Bats

A między stalaktytami stadka maleńkich nietoperków! Takie były rozczulające 🙂

Wrażenie nr 2

Kompletnie nie mogłam wyregulować pływalności :/ Latałam z góry na dół i z dołu do góry jak piłka. I oczywiście wpadałam na wszelkie kamloty, a głową uderzałam w strop 😛 Nie ma to jak uczyć się na własnych błędach. Później było już o niebo lepiej 😀 (w Płotkach nie było stropu 😛 )

Wrażenie nr 3

Nie mam klaustrofobii. W ciemnych jaskiniach, które rozświetla wyłącznie światło z naszych latarek jest niesamowicie! Żeby się nie zgubić, podążamy za poręczówkami, czyli linami przytwierdzonymi do dna, które pokazują nam, gdzie płynąć. Jesteśmy kompletnie odcięci od świata, co daje mi poczucie ogromnego spokoju (w momentach gdy nie uderzam głową w skałę 😛 )

Wrażenie nr 4

Zaczynam marznąć. Mimo że mam długą piankę i skarpety neoprenowe, a temperatura wody wynosi 23°C, to na 10-15 minut przed końcem nurkowania zaczynam się trząść z zimna. Po wyjściu z wody jest jeszcze gorzej. Świeci słońce, a ja się czuję jak po 5 morsowaniach z rzędu…

To następnym razem załóż dwie pianki i kaptur (to Gosia)

Kaptur założyłam, ale w dwóch piankach nie mogłam się ruszać 😛

Wrażenie nr 5

Kulinarne. Po nurkowaniu jestem zazwyczaj zmęczona do nieprzytomności i przeraźliwie głodna.

Ledwo doczłapałam z butlą do samochodu (na szczęście są jeszcze na świecie dobrzy ludzie 😀 Darek pomógł mi, podnosząc butle na moich plecach, więc było trochę lżej).

DCIM100GOPRO

A przy „naszym” stole miła niespodzianka!

Tamales (znienawidzone przez Olę 😛 ), czyli ciasto z polenty z farszem (w tym przypadku z kurczakiem), gotowane na parze w liściach bananowca. Polane pikantnym sosem, mniaaam! Od razu mi lepiej. I cieplej!

DCIM100GOPROGOPR0171.

tamales1

Wrażenie nr 6

Trzeba doskonalić swoje umiejętności 😀

Powiem Wam, że jestem z Was dumny, to było nurkowanie dla adwansów (to Darek, po naszych doświadczeniach w Dos Ojos)

Adwansi – czyli zaawansowani nurkowie (którymi Ola, Krzysiek i ja nie jesteśmy) 😉

Tak, poczułyśmy 😀

W takim razie czas najwyższy zrobić zaawansowanego nurka!

Darek, możemy tu zrobić AOWD?

Dla niewtajemniczonych: AOWD – Advanced Open Water Diver

Pewnie, mamy jeszcze sporo nurkowań, spokojnie zrobicie.

No to postanowione 😀

Nazajutrz pogoda prześliczna, słońce, ciepło.

Radośnie jemy śniadanie, wyczekując kolejnych wrażeń w cenotach…

Po czym nastąpił mały zgon 😛

poranne zmęczenie

To jest jednak energochłonny sport 😉

Dziś pojedziemy do Casa Cenote i Grand Cenote (to Gosia podczas odprawy)

Casa Cenote jest zupełnie inna od Dos Ojos, będzie więcej otwartych przestrzeni, więcej światła. Będziemy płynęli pod korzeniami mangrowców. Zobaczymy też ciekawe zjawisko, haloklinę, czyli warstwę między słodką i słoną wodą, bo Casa Cenote bezpośrednio łączy się z oceanem. Jeśli będziemy mieć szczęście i nikt przed nami nie wymiesza wody, zobaczycie białe połacie, jakby chmury pod wodą. Poczujecie też różnicę temperatur – w haloklinie będzie cieplej.

Oooooooo, no to ja już się zakochałam!

Zobaczymy też kości żółwi.

Cudnie.

casa cen.

birdie

Dziś już jestem mądrzejsza i nurkuję w kapturze 🙂

hoodie

Jest haloklina! Rzeczywiście białe warstwy unoszących się kryształków soli. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam.

halok.

Jaki spokój! Całkowity relaks. Po wczorajszych problemach z pływalnością nie ma już śladu. Po prostu rozkoszuję się podwodnymi widokami. I jest mi ciepło! 😀

dive

Co więcej, podobno mam idealną żabkę 😉

DCIM100GOPROG0010204.

Aguś, piękną masz tę żabkę, ja tak nie potrafię (to Mr X)

A to dzięki Gosi. Była moim diving buddy, czyli partnerem w nurkowaniu, i po prostu robiłam kopiuj – wklej 😉 Nie ma to jak uczyć się od najlepszych 😀

Oprócz wrażeń nurkowych mieliśmy także okazję poobcować z fauną na powierzchni 🙂

Cenoty zazwyczaj znajdują się na terenach prywatnych, dlatego za wstęp się płaci, 200-500 pesos. Dziewczyna, która sprzedała nam bilety nagle wyszła ze swojego drewnianego domku z torbą pełną tortilli. Worek opróżniła pod drzewami i sobie poszła.

Dlaczego ona te tortille wyrzuciła?

Nie mam pojęcia…

Już po chwili wiadomo było dlaczego 🙂

ostron.

Ostronosy! Jakie pocieszne! Rude stworzonka z ogonami do nieba. Podlatywały do tortilli, chwytały kilka naraz i zmykały na drzewo 😀

Casa Cenote jak na razie numer jeden na mojej liście 😀

Jeszcze tylko pozdrowienia dla Hedoniki, grupowe selfie i zmieniamy miejsce.

hedo

team

Dwadzieścia minut jazdy od Casa Cenote znajduje się Grand Cenote. Jest ona częścią systemu Sac Actun, z majańskiego „system białych jaskiń”, którego długość wynosi ponad 230 km. To drugi najdłuższy taki system na świecie.

grand c.

Zobaczymy stalaktyty i stalagmity, ale tym razem wrażenie będzie niesamowite, bo skały są białe. Będzie też więcej ryb. A przy wejściu jest kolonia żółwi (to objaśnia Gosia)

żółwik

I rzeczywiście! Żółwików było mnóstwo. Przezabawnie przebierały łapkami i śmigały jak wyścigówki.

Grand Cenote okazała się podwodną białą krainą z mnóstwem wyzwań (przynajmniej dla mnie).

biała

Sama trasa był dość trudna, mnóstwo przesmyków, ciągłe zmiany głębokości. Na dodatek przeciekała mi maska.

Mniej więcej w połowie, gdy byliśmy w podziemnym korytarzu, bez możliwości bezpośredniego wypłynięcia na powierzchnię, poczułam, że nie mogę odetkać ucha i co gorsza, zaczynam odczuwać ból. Niedobrze. Wypływać??? Nie nooo, to by było słabe. Najwyżej coś mi pęknie… (przyznaję, mam niesamowite zdolności do przeginania :/ ). Ostatnie mocne dmuchnięcie, jak się nie odetka, to chyba będę jednak musiała wypłynąć. Już miałam pokazywać Gosi, że mam problem i nagle

Pyk!

Co za ulga!!!!!!!!!!!

Po tych wszystkich przygodach byłam kompletnie wyczerpana. Muszę zaspokoić swoją główną potrzebę.

Jeść.

Jak to dobrze, że Gosia (która mieszka w Tulum już od wielu lat) zna wszystkie najlepsze knajpki z lokalnym jedzeniem 😀

mex food

tacos

Tym razem pochłaniam tacos z krewetkami, pomidorami i kolendrą (podobno niektórym kolendra smakuje jak mydło, czytaj Ola i Mr X).

Dziś tylko jedna cenota, ostatnia 🙁

Nurkujemy w El Eden, nazywanej też Pon-de-Rosa, zejdziemy na 14 metrów. Będzie haloklina, dużo ryb, piękne światło.

Zapowiada się ciekawie 🙂

ponderosa

light

nurk.

eden3

eden1

eden2

No dobrze, to co zobaczyliśmy w El Eden zachwyciło nas wszystkich. Nie bez powodu nazywają tę cenotę rajem. Promienie światła przebijające wodę, na ich tle korzenie mangrowców, na kamieniach tęcze, wokół kolorowe ryby i do tego wszystkiego jeszcze haloklina!

I to zupełnie inna niż poprzednio. Tym razem wyglądała jak ogromne, falujące plamy oleju unoszące się i rozchodzące w wodzie, rozlewające się po kamieniach albo podążające za ruchem ręki, gdy „mieszaliśmy” wodę słodką ze słoną.

Niesamowite wrażenia optyczne! Gdy wpływało się w te plamy, to po pierwsze widoczność spadała prawie do zera, wszystko było rozmyte, tak jakby patrzyło się na obrazy impresjonistów z bliska – same kolorowe plamki, a po drugie – było cieplutko! Temperatura wody była wyższa o kilka stopni.

Czasem wypływałam nad haloklinę i widziałam resztę, jak płynęła pode mną w ruszającej się rozmazanej chmurze.

Czasem jedną połową ciała byłam w haloklinie, a drugą poza nią, więc jednym okiem widziałam wszystko wyraźnie, a drugim kompletny matrix 🙂

Gdybym siedziała wtedy na krześle, to na bank spadłabym z wrażenia 😀

eden

igu

Ostatnia cenota i takie widoki! W ogóle całe to doświadczenie nurkowania w cenotach było nieocenione. Nauczyłam się tylu nowych rzeczy, po raz pierwszy doświadczyłam problemów, np. z pływalnością, z zatokami, a jednak poradziłam sobie i teraz już takie drobiazgi jak przeciekająca maska już nie wydają mi się straszne 😉

Zabawne że gdy ktoś zaczyna nurkować, to przeważnie robi to w bardziej otwartych przestrzeniach, morze, ocean, gdzie nie ma o co się obijać, nie ma stropów, z których zwisają stalaktyty, ani wąskich przesmyków między skałami. U mnie jest na odwrót! Nigdy jeszcze nie nurkowałam w morzu, a mam już za sobą nurkowanie kawernowe!

To teraz w oceanie będzie relaksik, będziesz miała mnóstwo przestrzeni (to Mr X)

Nie wątpię 🙂 I nie mogę się doczekać, zwłaszcza że już niedługo czeka nas nurkowanie w The Great Blue Hole – studni koralowców widocznej z kosmosu!

Musimy tylko zmienić kraj na Belize 😉

bad

Meksyk – Mexico City

Meksyk – przygotowania

Łotwa cz.1