Meksyk – Mexico City

Uczestnicy wyprawy:

Ola, Darek, Krzysztof, Mr. X  i ja.

Nie spałam 40 godzin.

Przeleciałam ponad 10 000 kilometrów.

A teraz jestem na wysokości ponad 2 000 metrów nad poziomem morza,

czyli

Hello, Mexico City 😀

Po raz pierwszy jestem na innym kontynencie! Bo Islandia się nie liczy 😛

map

Podróż  Madryt-Meksyk 12,5 h – koszmar!!! Nie umiem spać w samolocie!!!

Może jakiś film (to radzi Piotr)

Filmów rzeczywiście było sporo, ale i tak wszyscy oglądali Jamesa Bonda, bo akcja Spectre zaczyna się w Mexico City ;P

Ola i ja postawiłyśmy sobie bardzo ambitny cel wygrania Milionerów 😀

million

Tylko okazało się, że większość pytań dotyczyła koni, stajni, wyścigów konnych… ech, Ci Anglicy…

Jaki był ulubiony koń kogoś tam…

Który koń wygrał wyścig jakiś tam…

Którego konia ukradziono ze stajni jakiejś tam (seeerioooo???)

Nie wygrałyśmy.

Ale mamy jeszcze 10,5 h podróży powrotnej 😀

A tymczasem cofamy sobie zegarki o 7 godzin i próbujemy przebić się przez tłum na lotnisku.

Przy kontroli bagaży obowiązuje system losowo zapalającego się czerwonego światła. Po oddaniu formularza Pani Celniczce, każdy wciska przycisk:

zielony – brak kontroli

czerwony – wątpliwa przyjemność otwierania walizek i tłumaczenia, do czego służą te wszystkie węże i metalowe pestki, które mamy w bagażu 😛

Dla niewtajemniczonych: pestka to przejściówka do zaworu butli z powietrzem do nurkowania

Znając moje szczęście, będzie czerwone (to Ola )

Jakiś gość przed nami miał czerwone, to my już nie powinnyśmy mieć (to ja, licząc na to, że jak najszybciej opuścimy lotnisko)

I voilà, zielone dla wszystkich 😀

Dobrze, bo czeka nas jeszcze przejazd taksówką do centrum, a ja za chwilę po raz pierwszy w życiu zasnę na stojąco…

Nie wiem, czy wyglądałam wyjątkowo kiepsko po podróży, ale:

4

Nawet podobne jesteście (to spostrzegawcza Ola :P)

Kult śmierci jest mocno zakorzeniony w meksykańskiej kulturze – czaszki i kościotrupy w najróżniejszych postaciach są tu wszędzie. Najwyżej wtopię się w tłum 😛

skull

Meksyk – największa metropolia na półkuli zachodniej. Położony na wysokości 2240 m n.p.m., więc jest tu nieco chłodniej niż w pozostałych częściach kraju. Gdy temperatura spada poniżej 15°C, Meksykanie zakładają kurtki zimowe, szaliki i rękawiczki.

Gdy przyjechaliśmy ok. 22:00, było 17°C, a i tak miejscowi chodzili w kozakach i grubych kurtkach 😉 (akurat pod tym względem się z nimi identyfikuję 😛 )

Przed wyjazdem wszyscy ostrzegali nas, że Meksyk jest niebezpieczny – kradzieże i napaści to codzienność, dlatego najlepiej wszystkie cenne rzeczy zostawić w sejfie w hotelu. O ile sejf jest otwarty…

Nie mamy kluczy do sejfów (to informuje Recepcjonista)

A kto ma?

Pan Arturo.

No to niech Pan Arturo nam otworzy.

Dziś Pan Arturo już nie pracuje. Może będzie jutro.

Może??

Powinien rano być, ale nie wiem, o której.

No tak. Zaczyna się  😛

Trudno, będziemy trzymać się głównych ulic i liczyć na to, że nikt nas nie napadnie. Mimo czyhających niebezpieczeństw, musimy upolować coś do jedzenia 😀

W razie czego będziecie nas bronić?  (to ja do chłopaków, z nadzieją w głosie)

Brak odpowiedzi. Cudownie 😛

Ładny Meksyk:

night3

night4

Mroczny Meksyk:

night2

night1

W końcu trafiamy do małej całonocnej knajpki „El Popular”. Mój pierwszy posiłek w Meksyku – tacos z kurczakiem, serem, śmietaną i guacamole, mniam.

enchill.

Wypadałoby też spróbować tradycyjnego meksykańskiego drinka 🙂 Przeżyłam już czarną śmierć na Islandii, Black Balsam na Łotwie, whisky w Szkocji, to teraz tequila w Meksyku 🙂

A najlepiej to zrobić na Plaza Garibaldi – jedynym miejscu w Meksyku, gdzie policja nie zatrzymuje za picie alkoholu w miejscu publicznym 😉

Plac Garibaldi jest też wyjątkowy pod innym względem – co wieczór zbierają się tu mariachi, których można wynająć, by swoją muzyką uświetnili spotkanie rodzinne, randkę, czy też… rozwód, albo po prostu by zagrali na placu.

mariachi

mariach.2

Po „Celito lindo”, czas na tequilę, ale (jeszcze) w złagodzonej postaci (później ze względów zdrowotnych zażywałam postać czystą) 😉 Czyli Margarita w jakże uroczym lokalu Antojitos Licha. W naszym Sanepidzie to by nie przeszło 😛

night5

Ale miła niespodzianka: mimo że lokal nie wyglądał zachęcająco, drink baaardzo smaczny! Chyba nigdy nie czułam tyle limonki w limonce.

Co prawda miałam tylko spróbować, a w pucharku dostałam chyba z pół litra! 0_0

margerita

Wszyscy już ledwo kontaktujemy, prysznic i spaaaać!

Z ciekawostek, prysznice przeważnie wyglądają tak:

prysznic

A meksykańskie systemy kanalizacyjne nie są przystosowane do przyjmowania papieru toaletowego, więc trzeba robić tak:

wc

I w pierwszy wieczór nie było ciepłej wody ;( Zaznaczam, że ja mam inne poczucie ciepła niż zwykli śmiertelnicy 😀

A propos wody, w hotelach na lustrach są naklejki ostrzegające, że woda z kranu nie nadaje się do spożycia. Wykupujemy więc pół sklepowych zapasów butelkowanej wody.

Po co Wam tyle wody? (to zdziwiony Pan Sprzedawca)

Nooooo… do picia….

Przecież to ta sama woda, co z kranu (i się śmieje 😛 )

No cóż, lepiej nie ryzykować, bo przed nami nurkowania! Zemsta Montezumy nie byłaby mile widziana 😛

c.d.n.

 

Meksyk – Mexico City c.d.

Meksyk – przygotowania

Szkocja – Glasgow