Wspin początki

Nie ma takiego miasta – Londyn! Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak…

A w Lądku moje pierwsze skały!

I pomyśleć, że dwa lata temu wspinaczka w ogóle mi się nie podobała. Pierwszy raz na ścianę zabrał mnie WRut, ale nie zapałałam do niej entuzjazmem, raczej awersją

Te buty mają być takie ciasne?

Tak. Palce powinny być lekko podwinięte (to bardzo rzeczowy WRut)

Ale mi niewygodnie, ciśnie :/

I na tym się skończyło.

Ale w październiku zeszłego roku:

A może ścianka wspinaczkowa w niedzielę? (to mówi Piotr)

W ułamku sekundy rozważam wszystkie za i przeciw. Widmo uciskających butów powraca…

Są takie duże miękkie materace… (to dalej kusi Piotr)

Ok 😀

WP_20141024_001

To moja kolejna zasada: jeśli coś Ci się nie spodoba za pierwszym razem, spróbuj ponownie i dopiero wtedy rezygnuj.

Za pierwszym razem może być mnóstwo czynników, które wpłyną na naszą ocenę sytuacji. Zły humor, głód (to ja! to ja!), nawał pracy, niewyspanie, przegrana naszej ukochanej drużyny piłkarskiej itp. itd. (słyszysz Rafał? Musisz spróbować krewetek, kalmarów, nerek, żołądków i ozorków, a nie marudzić 😀 )

A więc podejście numer dwa. Poszliśmy na Blokhaus i zakochałam się od razu! Mimo że pod koniec nie czułam już dłoni…

Następnego dnia:

Jak ręce? (to Piotr)

Nie mogłam wsadzić klucza do zamka w drzwiach… i nie byłam w stanie utrzymać w dłoniach sztućców! (Krojenie mięsa to było coś niewykonalnego! Tortura, bo przede mną stał pycha obiad, a ja nie mogłam go zjeść!)

Nie przesadzam. Ręce bolały mnie niemiłosiernie, nie czułam dłoni, a na dodatek miałam mnóstwo odcisków na palcach, pozdzierana skóra i tym podobne okropności.

WP_20150703_14_23_33_Pro

A więc logiczny wniosek: idę jeszcze raz 😀

Potem doszłam do kolejnego wniosku: trzeba zapisać się na sekcję!

Do wniosku doszłam w styczniu, na sekcję zapisałam się w maju  (nie mam pojęcia, dlaczego tak późno 😛 ) Ale okropna wymówka, przyznaję się! To z lenistwa! Ale za to regularnie chodziłam dwa razy w tygodniu, bez sekcji 🙂 W końcu jednak przychodzę i:

Na sekcję do Rafała

Dziś nie ma Rafała, jest Piekarz (to mówi ktoś z BH)

A to dla początkujących?

W sumie to chodzą już jakiś czas, ale chyba początkujący (sorry Legendarni! Ale tak mi powiedzieli :P)

I takim oto przypadkiem trafiłam na sekcję do Pieka. I bardzo dobrze, bo poznałam cudowną (w porządku alfabetycznym 😉 ) Anetę, Kasię, Kachę, Monię i Olę, a później jeszcze Justynę i Artura, a później jeszcze Rafała (co prawda nie z sekcji, ale niech mu będzie 😛 i niniejszym pozwól Rafale, że ponownie wyrażę swoją wdzięczność za uratowanie mi strony 😀 i wycofuję się ze stwierdzenia, że jesteś najbardziej leniwą osobą, jaką znam :D)

Po dwóch tygodniach

Jedziesz z nami w skały? (to sekcja chóralnie)

Hmm, na sekcji byłam 2 razy, z asekuracją wspinałam się raz w życiu, dwa lata temu (i to na wędkę, czyli ta łatwiejsza wersja 😛 )

wspin asek.

Pewnie! Kiedy?

I tu pada data dla mnie niemożliwa, bo akurat wtedy jestem w Amsterdamie.

Dramat i Rozpacz! Tak bardzo chciałam jechać! 🙁

Spokojnie, w czerwcu też będzie wyjazd

No dopsze :/ Przynajmniej zrobię kurs ze wspinania z dołem.

Wiadomo że czekałam do ostatniej chwili.

Tydzień przed wyjazdem:

Rafał, zrobisz mi kurs ze wspinania z dołem?

Sorry, jadę w skały, nie dam rady.

Pieku, zrobisz mi kurs ze wspinania z dołem?

Kurczę, mam teraz dużo pracy, w tym tygodniu się nie wyrobię.

Mhm, czyli jadę w skały, nie wiedząc nawet, jak się wspinać z dołem… Trochę mi Aneta z Kasią pokazały na Avanie, musi starczyć 😛

cdn.

Wspin cz. II

Open Water Diver w 5 odsłonach

Islandia – przygotowania część I